Aranżacje

Historia miłosna z remontem w tle.

Agnieszka Rozmywsłowicz

1.24Kczytany

Po pokoju dziennym przyszła pora na pokazanie sypialni… i odrobinę historii. Rozsiądź się wygodnie w fotelu, napij się gorącej herbaty i poczytaj… to nie będzie tylko historia remontowa. To będzie historia miłosna ❤

Kiedyś na moją sypialnię składało się tylko łóżko i toaletka. To kolejny długi i wąski pokój, a na dodatek sporo mniejszy od dziennego.

Dobrowolnie więc „pogoniłam” szafę do drugiego pokoju, a w sypialni zostawiłam tylko dwa niezbędne meble. Kupiłam łóżko o pomniejszonym rozmiarze – zaledwie 140 cm, a i tak zajęło w zasadzie cały pokój. Ustawiłam je na wprost wejścia i dostęp do niego znajdował się tylko po lewej stronie.

Mi było tam dobrze, ale czy komukolwiek innemu byłoby?

viann-architektura.com | Foto: Paweł Szubring

Toaletka MALM na ścianie przy wejściu. W lustrze odbija się tapeta w ramach sztukateryjnych, które później zrywaliśmy.

Kiedy wprowadził się do mnie Paweł zdecydowaliśmy, że to najwyższy czas na zmiany. Nie ma nic bardziej niefunkcjonalnego niż łóżko dostępne tylko z jednej strony. Do tego bladłam na samą myśl, że musiałabym mu zrobić miejsce w szafie.

Podzielić się szafą? MOJĄ szafą? Niedoczekanie! Przecież moje rzeczy się w niej nie mieszczą.

Ciuchy czy facet… oto trudne pytanie. Ktokolwiek kiedyś zmierzył się z kwestią odstąpienia mężczyźnie chociaż jednej szuflady w swoim domu, doskonale zdaje sobie sprawy, że nie ma takiej szuflady, która byłaby wolna i tylko czekała na niego 😉

viann-architektura.com | Foto: Paweł Szubring

Szafa stoi w pokoju dziennym na jednej ze ścian, bo tylko tam jest na nią miejsce. Zdjęcie pokoju przed pomalowaniem ściany na granatowo i rozmontowaniem narożnika.

Jednak dzień po dniu pojawiały się coraz to nowe torby. Przestrzeń malała mi w oczach, ściany zaczynały się zbliżać…

Wtedy on zabrał mnie do jedynego miejsca, które mogło rozwiązać moje problemy. Na zakupy, oczywiście 🙂

A ponieważ wszystkie zmiany witam z radością, w głowie uknuł mi się diabelski plan. Skoro to ma iść tu, to tu, a to tam… zróbmy totalną rewolucję!

Spalmy tę kamienicę do fundamentów i zbudujmy nową, dla nas, naszą… no a przynajmniej zróbmy sobie nową sypialnię. Mówią, że remont to próba związku, a jeśli chcesz sprawdzić czyjś charakter – zabierz go do IKEA. Upiekliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu.

Z dumą mogę powiedzieć, że tapetę do naszej sypialni wybierał mój mężczyzna, chociaż myślałam, że nie będzie w to w ogóle zaangażowany.

Okazuje się jednak, że oni mają większe poczucie estetyki niż nam się wydaje, po prostu tłamsimy ich możliwości wyboru własnym szarogęsieniem.

Rozrysowałam cały plan nowego pomieszczenia, ale zostawiłam mu kilka decyzji. Pomyślałam sobie: „teraz to również Jego dom”. I wiecie co? Opłaciło się! Tapetę mam naprawdę ładną. Kładliśmy ją oczywiście sami, więc zdążyliśmy się przetestować w ciężkich warunkach.

Ani tapeta nie odpadła, ani facet nie odfrunął, więc chyba dobrze remontuję 😀

viann-architektura.com | Foto: Paweł Szubring

Łóżko chociaż małe, było względnie nowe i dobre, a że pokój magicznie się nie powiększył, postanowiliśmy je zostawić. Obróciliśmy je na długą ścianę, tak byśmy wreszcie oboje mieli swoją stronę i swój stolik nocny.

Aby zmieścić się z przechowywaniem, zaplanowałam „ramę” – w ten sposób pokój zyskał nie tylko potrzebne szafy na ubrania, ale również dużo miejsca na przechowywanie lekkich rzeczy. W wiszących szafkach znajdują się… bombki 🙂 i puste pudełka po telefonach i innych drobnostkach, którym zazwyczaj ciężko jest znaleźć miejsce.

Dzięki temu nie boję się, że spadną mi na głowę! Poza tym zostały dobrze przymocowane. Wszystko składaliśmy i montowaliśmy sami i chociaż bawiliśmy się z tym przez kilka tygodni, było warto – własna praca przynosi ogromną satysfakcję z efektu i wiąże emocjonalnie. Nie tylko z danym miejscem, ale i ze sobą.

Wszystkim parom polecam taki projekt!

viann-architektura.com | Foto: Paweł Szubring

Czarna ściana została z sentymentu i robi ciekawy kontrast z łagodną sypialnią 🙂

viann-architektura.com | Foto: Paweł Szubring

Toaletka została wymieniona, ponieważ zakochałam się w tym biureczku od pierwszego wejrzenia! Idealnie pasuje do kultowego krzesła Eamesów.

Muszę powiedzieć, że po odpowiednim i naprawdę przemyślanym ułożeniu mebli, sypialnia zrobiła się jakby trzykrotnie bardziej pakowna. Moja szafa dalej stoi w pokoju dziennym, ale za to nie musiałam oddać z niej ani centymetra!

Dobre planowanie to klucz do sukcesu, a z małych wnętrz można naprawdę dużo wycisnąć 🙂

Zobacz również: Facet kupuje mopa!